Nasze artykuły: Szanujmy dzieci! Traktujmy je poważnie!

Nigdy nie spotkałam człowieka, który powiedziałby: „Nie lubię muzyki”. Niejednokrotnie obserwowałam ludzi pozbawionych słuchu muzycznego, a zafascynowanych tą dziedziną sztuki i lubiących śpiewać w stopniu na pewno powyżej przeciętnej. Spotkałam też dorosłych, którzy - aktywnie uczestnicząc w zajęciach umuzykalniających dla dzieci - przestali fałszować.


Coraz częściej dostrzega się pozytywny wpływ muzyki nie tylko na człowieka, ale też na zwierzęta i rośliny. Fale akustyczne mogą wprowadzić nas w dobry nastrój, w stan relaksu, w stan alfa. Narząd słuchu jest połączony ze wzgórzem i układem limbicznym. Fizyczna reakcja człowieka na dźwięk wiąże się zatem z emocjami. Muzyka może wywołać określone zachowania, konkretne nastroje, na przykład pobudzić do działania, dodać energii, ale też wyciszyć czy przygnębić. Człowiek przypisuje jej swoje stany emocjonalne. Mówi się: muzyka smutna, wesoła, pogodna, spokojna, agresywna itp. Słuchaczowi udziela się nastrój utworu, podobnie jak udziela się nam nastrój osób, z którymi przebywamy. Kto z kim przestaje, takim się staje, głosi przysłowie. Uważajmy zatem, czego słuchamy!

Wrażliwość człowieka na dźwięki wydaje się wiązać m. in. z chemicznym składem organizmu. Około 80% masy większości komórek ludzkiego ciała stanowi woda, w której doskonale rozchodzi się fala akustyczna. Może to jedna z przyczyn doznawania przez niektórych ludzi przeszywających dreszczy pod wpływem muzyki, jakby ciało wchodziło w rezonans, reagując na określone częstotliwości?

Sądzę, że muzykalność jest cechą wrodzoną. Już u niemowląt można zaobserwować zainteresowanie śpiewem matki, inne reakcje na znane niż na nowe piosenki. Roczne maluchy nierzadko potrafią wspaniale i rytmicznie podrygiwać w takt muzyki. Zdolności trzeba jednak rozwijać. Kto stoi w miejscu, ten się cofa - to znane powiedzenie najlepiej pokazuje, jak ważna dla nauki jest aktywność. Śpiew, gra na instrumentach, słuchanie różnorodnych kompozycji, taniec to nie tylko przyjemności, ale też gimnastyka dla mózgu. Coraz częściej podkreśla się, że umuzykalnianie stymuluje jego rozwój, dając dzieciom szansę osiągania lepszych wyników w nauce. Dzięki poznawaniu nowych piosenek najmłodsi ćwiczą nie tylko pamięć, dykcję czy wzbogacają wiedzę o świecie. Uczą się także słuchać ze zrozumieniem, zdobywają świadomość istnienia środków artystycznego wyrazu. Wspomniane umiejętności przydadzą się w szkole. Dzięki kontaktowi z muzyką młodzi ludzie stają się bardziej wrażliwi na piękno i drugiego człowieka. Nie bez przyczyny mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Nauka gry na instrumencie czy udział w rytmice uczą ponadto dyscypliny, pracowitości i wytrwałości.

Prowadząc rytmikę dla najmłodszych, warto pamiętać o zasadzie, że lepszy jest mały niedosyt, niż mały przesyt. Osobiście preferuję zajęcia półgodzinne i maksymalnie urozmaicone, szczególnie jeśli chodzi o dwulatki. Maluchy potrzebują zadań krótkich, zestawianych wręcz na zasadzie kontrastu i najlepiej podporządkowanych konkretnej fabule. Zanim dziecko pójdzie do przedszkola, na pewno warto je zapisać na ogólnorozwojową rytmikę, w której mogą brać udział rodzice.

Należy podkreślić, że muzyka czy muzykowanie przyczyniają się do rozwijania wyobraźni. Moja praktyka zawodowa dowodzi, że wyobraźnia, jeśli nie jest ćwiczona (czyli używana), zanika. Wielu dorosłym trudno puścić wodze fantazji. W przeciwieństwie do dzieci, brakuje im pomysłów i radosnej spontaniczności. O dar wyobraźni trzeba dbać, tak samo jak o mięśnie. Dlaczego jest on aż tak ważny? Bo to dzięki wyobraźni ludzkość się rozwija. Einstein powiedział: ”Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza”. Czy my o tym pamiętamy?

Świat dźwięków wspaniale rozwija wyobraźnię. Osobiście duże znaczenie przypisuję polifonii, czyli muzyce wielogłosowej. To dlatego moich piosenek z płyty „Muzyczna sałatka dla kilkulatka” można słuchać za każdym razem inaczej, podążając za głosem wybranego instrumentu, a nie tylko za śpiewaną melodią. Zależało mi na bogatej harmonii, ale w granicach do zaakceptowania przez młodego słuchacza. Harmonii, która nie będzie utrudniała czystego śpiewu, ale pobudzi wyobraźnię i dostarczy „pozytywnej energii”. Zależało mi na stworzeniu swego rodzaju pogodnych miniatur wokalno-instrumentalnych. Komponując piosenki, wykorzystałam wieloletnie doświadczenie w pracy z dziećmi od 1. do 7. roku życia. Utwory są więc krótkie (około dwuminutowe) i łatwe do nauki. Wykonują je głównie rówieśnicy adresatów płyty, nie naśladując przy tym gwiazd estrady. Słuchacz „Muzycznej sałatki dla kilkulatka” nie ma bowiem popadać w kompleksy („ja nigdy tak nie zaśpiewam”), ale po prostu przyłączyć się do zabawy.

Czego powinny słuchać dzieci? Wiem z doświadczenia, że maluchy nie mają żadnych stylistycznych uprzedzeń, ale są wybrednymi odbiorcami i trudno je zainteresować nudną piosenką. Kupując muzykę dla dziecka, warto zadbać o różnorodność, a słuchając, o niezbyt duży poziom głośności.

Często mówi się o pozytywnym działaniu muzyki poważnej. Na pewno słuchanie jej wzbogaci świat dziecięcych doznań, lecz niełatwo znaleźć utwory skomponowane z myślą o najmłodszych. Z reguły szuka się więc ratunku u klasyków. „Muzyka współczesna” kojarzy się przeciętnemu człowiekowi z nieprzyjemnymi współbrzmieniami, brakiem melodyjności, nawet z dziwacznością. Może się wydawać, że kompozytorzy, poszukując coraz to nowych środków artystycznego wyrazu, znaleźli się w ślepym zaułku. „Nowoczesna muzyka boi się melodii, (...) kompozytor zanim jej użyje, musi ją wytrzebić z atrakcji, uczynić suchą”- pisał Witold Gombrowicz w swoim dzienniku. Czy współczesna muzyka dziecięca, pretendująca do miana „na wysokim poziomie”, powinna być pozbawiona atrakcyjności, sucha? Myślę, że nie tędy droga. Sztuka powinna się podobać. Piosenki dla dzieci muszą mieć wyraziste i łatwe melodie. „W sztuce nic nie jest tak trudne, jak łatwość”- twierdził Gombrowicz i nie tylko on. Oczywiście, nie chodzi tu o banalność. Dlatego też tworzenie wartościowych piosenek do śpiewania przez dzieci (a nie tylko do słuchania) to skomplikowane zadanie. Niestety, ciągle nie jest ono postrzegane jako prestiżowe zajęcie. Sztuka dla najmłodszych - w obiegowej opinii, to ta „drugiej kategorii”, tworzona nierzadko przez przypadkowe osoby. Niepokoi ukryte w tym twierdzeniu przekonanie dyskryminujące dzieci. Czy dzieci nie zasługują na wartościową sztukę? Czy mają być skazane na wyroby chałturnicze, klecone w pośpiechu, tanie, bo słabej jakości? Szanujmy dzieci! Traktujmy je poważnie!

Małgorzata Śliwa

www.dobry-start.otobiznes.pl

www.rytmika-gdansk.pl

Wygenerowano w sekund: 0.00
754,682 Unikalnych wizyt

© 2009 by: CCY